Wydawnictwo Al' Ghar

24 Sierpień 2010

Alaïs – “The Sound Of Missing You – Prince of Rhodera”

Filed under: Al Rajn — Wydawnictwo Al' Ghar/Alaïs @ 17:44

Przed wiekami pewien chłopiec został przyłapany na kradzieży jabłka. Tego samego dnia był w mieście król, więc strażnicy zaprowadzili chłopca przed jego oblicze i przedstawiając Jego Wysokości sytuację, zażądali ucięcia dłoni chłopca, którą to ukradł jabłko. Gdy król miał wydać rozkaz wykonania wyroku, nagle w stronę kata poleciała jakaś twarda i duża brzoskwinia, a chłopiec rzucający tymże owocem krzyknął:

- Zostaw go!

Wtenczas strażnicy rzucili się w pościg za nim. Chłopiec – jako że był miejscowy i znał całe miasto na pamięć – z łatwością i zwinnością uciekał przed goniącymi go strażnikami, lecz nie uchroniło go to przed złapaniem i doprowadzeniem z powrotem przed oblicze króla ze skrępowanymi rękoma i nogami.

- Zostawcie go i rozwiążcie – rozkazał władca swoim strażnikom – Jak masz na imię? – skierował pytanie do chłopca.

- Winston, Panie – odparł chłopak, rozcierając zaczerwienione nadgarstki.

-  Wykazałeś się wielką odwagą, chroniąc swojego przyjaciela przed wyrokiem. W zamian za tą odwagę chciałbym ci się odwdzięczyć i spełnić jakąś Twoją prośbę. Masz takową?

- Nie, Panie – rzucił zaskoczony Winston, lecz po chwili szybko dodał – chociaż jest jedna taka rzecz. Tylko jest to prośba nie godna, by przedstawić ją tak znamienitej osobie jak Ty, Panie.

- Mów śmiało, chłopcze. Nic nie jest bardziej godne moich uszu, niż prośba tak miłego dziecka, jak Ty – zachęcił król.

- Proszę tylko o jedno – o znalezienie moich rodziców. Parę miesięcy temu wyruszyli w poszukiwaniu pracy i jedzenia, lecz do dzisiaj nie wrócili.

- Z chęcią Ci pomogę – odpowiedział król, podając Winstonowi rękę, by ten mógł wsiąść na wierzchowca.

Król dotrzymał swej obietnicy i po dłuższym czasie dowiedział się, iż zaginieni rodzice chłopca jadąc do pobliskiego miasta, musieli przejechać przez Dolinę Śmierci, a tam zostali zamordowani przez miejscowym bandytów. W wyniku tych wiadomości król przygarnął Winstona jako swojego syna i mianował go księciem królestwa Rhodera.

2 Sierpień 2010

Alaïs – “Przypowieść o ateiście”

Filed under: Al Rajn — Wydawnictwo Al' Ghar/Alaïs @ 18:00

Dawnymi czasy wielu ludzi uważano za niewierzących. Lecz gdzieś w odległej krainie żył człowiek, który twierdził, iż w nic nie wierzy. Bóg Ojciec, który nie dawał wiary na te słowa, posłał chrześcijanina, by go nawrócić. Gdy chrześcijanin odnalazł tegoż człowieka, zapytał go:

- Człowieku, czy naprawdę w nic nie wierzysz? Bóg Ojciec wysłał mnie, bym cię nawrócił na wiarę chrześcijańską.

- Chrześcijaninie, przekaż swojemu Bogu w Twoich ‘pobożnych’ modlitwach, że naprawdę w nic nie wierzę. Powiadam ci też, że nie chcę się nawrócić na twoją wiarę.

Tak samo próbował też Allah, wysyłając do człowieka muzłumanina.

- Człowieku, czy naprawdę w nic nie wierzysz? Allah wysłał mnie, bym cię nawrócił na wiarę muzłumańską.

- Muzłumaninie, przekaż swojemu Bogu w Twoich ‘pobożnych’ modlitwach, że naprawdę w nic nie wierzę. Powiadam ci też, że nie chcę się nawrócić na twoją wiarę.

Podobne sytuacje działy się również wtedy, gdy swojego posłańca posłali Budda, bogowie hinduizmu, szatan i Jahwe. Po jakimś czasie, wszyscy Bogowie postanowili połączyć swe siły i pewnego dnia każdy z nich wysłał do człowieka tego samego posłańca, którego wysyłał poprzednim razem, a za sprawą Bogów wszyscy posłańcy dotarli do człowieka o tej samej godzinie. Gdy posłańcy próbowali namówić człowieka do nawrócenia na którąś z ich wiar, ten nie wytrzymawszy tylu pytań i próśb, uciszył posłańców i odparł:

- Cenię wasz upór i poświęcenie w imię wiary, lecz to, co teraz widzę i słyszę z waszych ust, jeszcze bardziej mnie odstrasza od wiary. Prawdą jest, iż jestem niewierzącym dla każdego z was, ale stwierdzenie, iż w nic nie wierzę, odnosi się tylko i wyłącznie do wiary. Kiedy każdy z was przychodził do mnie i się pytał, czy naprawdę w nic nie wierzę, odnosiło się do tego, że próbowaliście mnie zachęcić każdy z osobna i teraz nawet wszyscy razem do swojej wiary. Bo to, w co wierzę, jest całkiem odmienne niż wasze poglądy – jest to nauka. I jeśli pozwolicie, od dziś będę posłańcem ludzi niewierzących w żadnego Boga, którzy będą nazywali się ateistami. I będą mogli wierzyć w co tylko człowiek stworzy, lecz nie będzie mieć nad sobą żadnej wyższej mocy, której urzeczywistnieniem jest Bóg którejkolwiek wiary.

Po tych słowach posłańcy odstąpili od człowieka i rozeszli się na wszystkie strony świata, a Bogowie od tej chwili pozwolili człowiekowi wybierać, czy chce wierzyć w któregoś z nich, czy chce zostać ateistą jak ten jeden człowiek, którego próbowali nawrócić.

Zapewne zapytacie – gdzie morał tej przypowieści? Morał niech każdy z was sam wyciągnie, bo tak jak ci ludzie każdy z nas wierzy w co innego i jedna osoba nie może narzucać swej woli większości.

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.