Alamuth… Rzeka o najczystszych wodach Królestwa. Każdy, kto choć raz słyszał o tej rzece, zapragnął wypić choć kroplę z jej wód. Lecz tylko wybrani mają możliwość znalezienia tej rzeki, a nieliczni z nich mieszają w malutkim mieście nad tą rzeką – Berodhan. Jedno z opowiadań głosi także, iż przed wiekami Berodhan panowały najpiękniejsze księżniczki, a broń wyrabiana w miejskich kuźniach była znana i ceniona w całym Królestwie. Właśnie przed wiekami, gdy Alamuth i Berodhan były jeszcze owiane tajemnicą, po Królestwie wędrował pewien bezimienny czarodziej, choć sam mówił o sobie Balthazar. Opowiadał o mieście z pięknymi księżniczkami, najlepszymi kuźniami i rzeką z najczystszymi wodami. Lecz znalazł się kiedyś inteligentny i bystry chłopiec, który nie wierzył w te historie przenoszone z ust do ust, z miasta do miasta, przez ludzi i przez czarodzieja. Mieszkał w odległym mieście, znajdującym się prawie przy granicy Królestwa, i było to ostatnie miasto na trasie podróży Balthazara. Jak tylko czarodziej dotarł do jego miasta, w ten sam dzień wieczorem podszedł do czarodzieja, gdy ten skończył opowiadać swoją historię dzieciom mieszczan.
- Czarodzieju, dlaczego mam wierzyć w to, co opowiadasz o odległym mieście? – zapytał chłopiec.
- Widzę, chłopcze, że nie wierzysz w moje słowa. – odpowiedział czarodziej z lekkim zdziwieniem – Twoje miasto jest ostatnim, jakie miałem zamiar odwiedzić, więc jeżeli zechcesz, możesz ze mną pojechać do tego legendarnego miasta. Musisz tylko zapytać się o zgodę swoich rodziców.
- Ja nie mam rodziców. – odparł chłopiec – Od kiedy pamiętam, wychowywałem się i mieszkałem na ulicy kradnąc jedzenie ze straganów i pijąc wodę ze studni i z kałuż, a opiekowali się mną podobni do mnie chłopcy, a także jakiś bezdomny, który uczył mnie tego wszystkiego.
- W takim razie zgodzę się na Twoją podróż do Berodhan pod jednym warunkiem – nauczysz się uczciwości. Skończysz z kradzieżami i z piciem wody z kałuż i ze studni, a ja pozwolę Ci na zobaczenie tego pięknego miasta, jakim jest Berodhan.
- A jaką mam pewność, że mnie nie okłamujesz? – dopytywał się jeszcze nieufny chłopiec.
- Pewność to cenna rzecz, ale Tobie chyba chodzi o zaufanie, którego pozbyłeś się wraz z godnością, kiedy mieszkałeś na ulicy. Ale mimo tego wezmę Cię do Berodhan, byś tam mógł nauczyć się nie tylko żyć z godnością, na jaką wszyscy ludzie zasługują, ale także byś mógł zdobyć odpowiednie wykształcenie pod okiem najlepszych nauczycieli. Lecz jeżeli nie znajdziesz tam miejsca dla siebie, pozwolę Ci wrócić z powrotem. Zgadzasz się na taki układ?
- Tak, czarodzieju. Chciałbym uwierzyć w Twoje historie. – zgodził się chłopiec.
Następnego dnia czarodziej spakował się i powoli kierował się w stronę bramy, gdy podbiegł do niego chłopiec, z którym gawędził poprzedniego wieczoru. Tak jak obiecał, Balthazar wziął go ze sobą w podróż do Berodhan. Co dzień uczył chłopca pisać i czytać, pomagał mu też pisać listy do przyjaciół z rodzinnego miasta, które potem wysyłali z pomocą sokoła czarodzieja. To z tych właśnie listów wiadomo było, iż czarodziej nie kłamał w swoich opowiadaniach. Niestety, po paru tygodniach listy się urwały, a świat znowu zapomniał o Berodhan i najczystszych wodach Alamuth na kolejne wieki. Tajemnica trwała dopóty, dopóki znowu tajemniczy czarodziej nie wyruszy z miasta głosić po całym Królestwie wieści o wspaniałości Berodhan i czystych wodach rzeki Alamuth, ukrytych dla zwykłych śmiertelników…